Jest niedziela, zatem piszę aktualny felieton przesiadując na ratuszowej wieży. Pisanie felietonu w takich warunkach można nazwać aktem przerywanym, bowiem pozorny spokój w chłodzie i ciszy co jakiś czas przerywa kolejna grupka turystów, z którymi należy pogadać.

Dodaj komentarz

Kazimierz Dolny nad Wisłą to miasteczko niezwykłe. Ewenement na skalę europejską, a może i światową. Aktualnie w Muzeum Mazurskim w Szczytnie możemy obejrzeć malarską wystawę Haliny Jagody Kołodziejskiej, artystki z Kazimierza.

Dodaj komentarz

Dwa kolejne felietony poświęciłem architektonicznym, szczycieńskim paskudom. Nawybrzydzałem się co niemiara. Na razie wystarczy.

Dodaj komentarz

Nie spodziewałem się, że pisząc przed tygodniem o tragicznej oprawie budowlanej szczycieńskiej, zabytkowej wieży ciśnień wywołam aż taką burzę. Bywa, że po niektórych moich felietonach kilkoro czytelników zechce dać wyraz swojemu poparciu, lub też odwrotnie. Czasem dzwonią do mnie osobiście (moje stacjonarne miejsce pracy jest ogólnie znane), czasem do redakcji, lub też wpisują swoje uwagi do internetowych komentarzy.

Dodaj komentarz

Skąd ten tytuł? Otóż jak co roku, w sezonie letnim otworzyliśmy widokową wieżę ratuszową dla zwiedzających. Piszę otworzyliśmy, bo brałem w tym udział. Przez inauguracyjny weekend, czyli w minioną sobotę i niedzielę osobiście przyjmowałem pierwszych turystów, których przewinęło się przez te dwa dni około trzydzieścioro. I jak co roku musiałem odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących naszego miasta.

Dodaj komentarz

Tydzień temu, z okazji smutnego wydarzenia jakim była śmierć mojego przyjaciela Janka Prochyry, opowiedziałem anegdotkę z życia studentów Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Tak się złożyło, że przed laty czynnie uczestniczyłem w akademickim życiu owej szkoły, a także udzielałem się towarzysko w Warszawskiej Wyższej Szkole Teatralnej, no i mojej macierzystej uczelni, czyli Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej.

Dodaj komentarz

Dwa tygodnie temu zmarł mój stary przyjaciel, aktor, Jaś Prochyra. Znaliśmy się od ponad czterdziestu lat, to jest od czasu, kiedy Janek studiował w Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Była to pierwsza połowa lat siedemdziesiątych. Od tej pory utrzymywaliśmy stały kontakt i choć ostatni raz widzieliśmy się ładnych kilka lat temu, to zawsze trafiała się jakaś okazja do telefonicznej rozmowy.

Dodaj komentarz

Taki oto temat przyszedł mi do głowy, kiedy pośród przedmiotów nietypowych odnalazłem w naszym domu kubańską maczetę. Piszę „odnalazłem”, ponieważ wyprowadzając się przed laty z Warszawy do Szczytna przywiozłem wprawdzie sporo elementów tak zwanego mienia ruchomego, ale nie wszystkie przedmioty zostały w miejscu docelowym rozpakowane. Nieco sprzętu różnorakiego przeznaczenia nadal pozostało w kartonach, zawalając część piwnicy i garażu.

Dodaj komentarz

Przeglądając rodzinne zdjęcia mojej żony natrafiłem na serię sympatycznych ujęć z udziałem Zygmunta Broniarka; dziennikarza, pisarza, globetrottera i w ogóle postaci dość niezwykłej.

Dodaj komentarz

Od zawsze kochałem zwierzaki i przez mój dom przewinęło się kolejno pięć psów oraz jeden kot, a do tego jeszcze Jurek - szczurek, całkiem inteligentny gryzoń.

Dodaj komentarz

Majowy, trzydniowy weekend spędzamy z żoną w domku na Kurpiach. Nad Pisą, na skraju lasu, w połowie drogi między Turoślą, a Dobrym Lasem.

Dodaj komentarz

Niedawno, na imieninowym przyjęciu, zostałem zrugany przez Solenizanta, przy poparciu niektórych jego gości za to, że pomijam w felietonach warszawskie tematy.

Dodaj komentarz

O poczuciu humoru pisałem przed tygodniem. Dzisiaj, niejako z rozpędu, zamierzam kontynuować temat, zastanawiając się nad relacją między poczuciem humoru i kulturą osobistą indywidualnego wesołka, a także jak to właściwie jest z tak zwanym narodowym poczuciem humoru, co to ponoć jest odrębny dla każdej nacji. Sięgnijmy w przeszłość.

Dodaj komentarz

Zacznijmy od Antoniego Słonimskiego, bo to on napisał o sobie w jednym z przedwojennych felietonów „Bóg mi powierzył humor Polaków”, parafrazując słowa księcia Józefa Poniatowskiego „Bóg mi powierzył honor Polaków, Bogu go tylko oddam”. Kim był Antoni Słonimski?

Dodaj komentarz

Mamy już wiosnę. Niedługo lato, czyli sezon. „Jutro zaczyna się tu sezon” jak od ponad trzydziestu już lat śpiewa Krystyna Prońko, którą poznałem osobiście stosunkowo niedawno. Na Mazurach, a konkretnie w Mrągowie, w Hotelu Wileńskim, gdzie spędzałem kilka dni wraz z żoną. Krystyna mieszkała tam ze schorowanym ojcem, którym opiekuje się i nie może go samego zostawić oraz z wielkim psem.

Dodaj komentarz

Jakże ten niesłychanie szybki postęp technologiczny zmienił świat. I to w każdej dziedzinie. Także dziedzinie sztuki. Zwłaszcza nieograniczone możliwości jakie daje komputer w dziedzinie kreowania otaczającej nas rzeczywistości całkowicie zmieniły pokaźną części twórczości plastycznej.

Dodaj komentarz

Na piątkowej, dorocznej uroczystości sportowej zorganizowanej przez „Kurka Mazurskiego” z okazji ogłoszenia wyników plebiscytu na najpopularniejszego sportowca, miałem okazję poznać Konrada Bukowieckiego. Wschodzącą gwiazdę lekkoatletyki, w konkurencji pchnięcia kulą.

Dodaj komentarz

Pisząc o artystycznych wydarzeniach Szczytna skupiam się najczęściej na kolejnych wernisażach artystów uprawiających wszelkie odmiany wizualnych dziedzin sztuki, czyli plastyki. To poniekąd także mój zawód, toteż współczesna, tutejsza twórczość w owej branży interesuje mnie najbardziej.

Dodaj komentarz

Niedawno miałem okazję porozmawiać z kilkoma osobami, które znają i pamiętają Szczytno sprzed pięćdziesięciu lat. Ktoś spytał mnie, czy zetknąłem się kiedykolwiek z muzykiem Andrzejem Woźniakowskim. Owszem tak, ale kiedy poznałem Andrzeja używał on pseudonimu Jerzy Andrzej Marek. Tenże artysta, znany w późniejszych latach kompozytor, w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych, jako niespełna trzydziestolatek zamieszkał wraz z żoną Wiesią i dzieckiem w Szczytnie.

Dodaj komentarz

Pięć miesięcy temu opisałem moje spotkania z wielobarwnymi pracami graficznymi młodziutkiego artysty Karola Lewalskiego. Karol Lewalski niedawno skończył Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku. Mieszka w Trójmieście, ale pochodzi ze Szczytna.

Dodaj komentarz