Dość tych warszawskich szaleństw. Wracajmy do Szczytna. Tak jak to sugeruje w swoim mailowym komentarzu jeden z czytelników „Kurka”, pan Krzyżak ze Szczytna. Wspomniany komentator chciałby, aby nasz tygodnik zamieszczał więcej artykułów o treści historycznej dotyczącej regionu Warmii i Mazur.

Dodaj komentarz

Tak się złożyło, że w minionym miesiącu aż trzykrotnie jeździłem do Warszawy, za każdym razem spędzając tam po trzy, cztery dni. Nic też dziwnego, że warszawskie tematy zdominowały poprzednie dwa felietony, a i ten dzisiejszy postanowiłem poświęcić stołecznym klimatom.

Dodaj komentarz

Właśnie przyjechałem z Warszawy, gdzie spędziłem kilka dni. Tych czytelników, którzy pamiętają mój felieton sprzed tygodnia informuję, że odwiedziłem opisaną w nim knajpkę CORSO, a refleksje po owych odwiedzinach stanowią temat felietonu dzisiejszego.

Dodaj komentarz

Wkrótce udajemy się z żoną do Warszawy. Na trzy dni. W tym czasie czeka nas kilka interesujących spotkań. Głównie o charakterze towarzyskim. Ale nie te spotkania są dla mnie najważniejsze.

Dodaj komentarz

Moi czytelnicy doskonale wiedzą, że lubię sobie powspominać. Z racji uprawianego zawodu pojeździłem niegdyś po świecie, poznałem trochę interesujących ludzi, no i na stare lata miło wspomnieć taką, czy inną historyjkę, a przy tym podzielić się ową opowiastką z czytelnikami. Taka tam starcza, egoistyczna drobna przyjemność. Ale skoro Pan Redaktor Naczelny „Kurka” wciąż nie ma nic przeciwko… no to bawmy się dalej.

Dodaj komentarz

Kolejne święta za nami. Jeszcze tylko sylwester, Nowy Rok i Trzech Króli, a potem byle do wiosny, czyli do Świąt Wielkanocnych. Kościelne Święto Trzech Króli przez wiele lat nie było uznawane przez władze jako dzień wolny od pracy.

Dodaj komentarz

Od sześciu lat pisuję do „Kurka” i zawsze jak siadam do komputera, to mam jakiś gotowy pomysł odnośnie tematu felietonu, albo przynajmniej zarys tego pomysłu. Dzisiaj, w sobotę trzynastego grudnia, jakoś nic nie przychodzi mi do głowy. Przecież nie będę pisał o historycznej rocznicy.

Dodaj komentarz

Niedawno zmarł Marek Sobczak. Satyryk i kabareciarz. Razem z Antonim Szpakiem stanowili kabaret autorów KLIKA. Od niepamiętnych czasów. Niegdyś, to jest 30, 20 lat temu można ich było dość często oglądać na ekranie telewizora. Zawsze byli złośliwi i bardzo krytyczni wobec otaczającej ich rzeczywistości.

Dodaj komentarz

W mieście Bielsko-Biała, na ścianie domu przy ulicy 11 Listopada, powstało malowidło pary plastyków Katarzyny i Macieja Szymonowiczów zatytułowane „Pasterz”, a inspirowane fotogramem naszego szczycieńskiego artysty Arkadiusza Dziczka.

Dodaj komentarz

Savoir vivre, czyli mówiąc po naszemu kindersztuba.

Dodaj komentarz

Kilka dni temu zmarł w Olsztynie znakomity artysta plastyk Aleksander Wołos. Znaliśmy się. Śmiem twierdzić, że także lubiliśmy się wzajemnie. Przy tym ja zawsze byłem pełen podziwu dla jego talentu, a jego to chyba cieszyło.

Dodaj komentarz

Przez całe dorosłe życie nie należałem do smakoszy żółtego sera. Wędlinki, mięso, ryby... owszem tak, ale sery? Kiedy w końcowym okresie PRL-u wszystkiego w sklepach brakowało, to jak powszechnie wiadomo kupić można było poza olejem jedynie ser. Krążył taki dowcip, że na pytanie klienta, czy jest szyneczka, sprzedawczyni odpowiadała „tak proszę pana”, wymawiając to zdanie po angielsku, czyli „jes(t) ser”.

Dodaj komentarz

Co robią architekci to na ogół powszechnie wiadomo. Po prostu projektują. Na ogół obiekty budowlane. Ale nie tylko. Znam wielu kolegów o takim samym jak ja wykształceniu, którzy w życiu zawodowym zajęli się zupełnie czym innym.

Dodaj komentarz

Tak się jakoś ostatnio porobiło, że coraz częściej moi czytelnicy telefonują do mnie bezpośrednio (zawsze znajdą jakiegoś wspólnego znajomego, który poda im mój telefon), albo też przesyłają maila do redakcji. Co ciekawe wcale nie po to, żeby mi nasobaczyć i dać odpór, ale żeby podziękować za jakiś kolejny temat, a także podzielić się własnymi spostrzeżeniami.

Dodaj komentarz

Kilka dni temu przeczytałem, że ukazała się wspomnieniowa książka Jacka Cygana. Książki jeszcze nie widziałem, ale mogłem zapoznać się z jej fragmentami dotyczącymi współpracy Jacka Cygana z Ryszardem Rynkowskim.

Dodaj komentarz

Stosunkowo często możemy oglądać w telewizji rozrywkowe programy nazywane kabaretowymi. Co do owego nazewnictwa, to uważam je za nadużycie. Nie każda sceniczna, czy telewizyjna rozrywka jest kabaretem.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem pisałem o śpiewanych przebojach lat minionych. Temat rzeka. Na solidną, grubą książkę. Dzisiaj dorzucę jeszcze kilka muzycznych wspomnień, aby jakoś ów skrót historyczno - estradowy zamknąć, a potem przejdę do naszych miejscowych hitów aktualnych, aczkolwiek już nie z dziedziny piosenkarskiej.

Dodaj komentarz

Dzisiejszy felieton to trzysta trzydziesty pierwszy tekst jaki napisałem do „Kurka Mazurskiego”. Moja inauguracyjna publikacja ukazała się 6 lutego 2008 roku. Niedługo będzie to oznaczało siedem lat kontaktu z czytelnikami.

Dodaj komentarz

Zatytuowałem dzisiejszy felieton w taki bezpośredni i osobisty sposób, ponieważ otrzymałem list od Pana Włodzimierza Jaworowskiego, którego osobiście nie znam, a który przedstawił się jako mój stały czytelnik. A także jako były warszawiak oraz mniej więcej mój rówieśnik.

Dodaj komentarz

Koniec wakacji to początek końca turystycznego sezonu. W takiej mazurskiej miejscowości jak Szczytno, to jakby zapadnięcie w zimowy sen. Do wiosny. A ileż to działo się latem! Spróbujmy podsumować.

Dodaj komentarz